Wejście - Uruz
Otwierasz oczy, czując pod sobą twardy, chropowaty grunt. To żużel wulkaniczny. Ubranie masz przemoczone i czujesz przejmujący chłód, tym większy, że natura najwidoczniej postanowiła Cię nie oszczędzać i z nieba pada drobna, marznąca mżawka, przed której wilgocią nic nie jest w stanie ochronić. Wstajesz chwiejnie na nogi. Ze szczeliny nieopodal z sykiem bucha para wodna. Wokół pełzają dymy i kłeby gęstej mgły. Cicho bulgoczą gejzery.
Ruszasz w kierunku najbliższego, z nadzieją, że przynajmniej trochę rozgrzejesz ręce i w tej samej chwili spostrzegasz nieopodal wielkiego, rogatego Tura, wyłaniającego się z mgły.
"Przecież one wymarły" - przemyka Ci przez myśl.
"Starzy Bogowie również mieli umrzeć a żyją" - natychmiast dogania ją druga.
Spośród mgły wyłaniają się kolejne cienie przeszłości...
Wolisz się rozgrzać, przy wrzącym gejzerze, czy zamarznąć na śmierć obserwując nadchodzące cienie? A może pogadasz z Turem?